Nie pekaj, to chyba powinno byc dzis moim przewodnim tematem. Rano zawiozlem ostateczna wersje pracy mgr. (w koncu) promotorowi, oczywiscie nie udalo sie zrobic tego bez walki z paniami w dziakanacie, ale juz nie wazne. Zastanawiam sie tylko na co i po co mi bedzie byc mgr nauk ekonomicznych ze specjalizacja w stosunkach miedzynarodowych… W jakis sposob poserzyly mi sie horyzonty przez te 5lat, ale zebym mogl w tym pracowac, zeby nauka ta przekonala mnie jaki to wspanialy i upragniony zawod na mnie czeka. Czekal zawod, ale troche inny.
A wychodzac z redakcji na zdjecie spotkalem pana co robi banki mydlane, juz kiedys mu zrobilem zdjecie, ale teraz tez jak te dzieci zauroczony tymi bankami postalem tam przez chwile. Pomyslalem sobie ze to musi byc swietny zawod, jesli mozna to tak nazwac, bo daje tyle radosci dzieciom a rodzicom pomaga przypomniec sobie jak sami nacinali plastikowe rurki i robili banki z mydla. No i polecialem zrobic kolejna “glowke” ktora odemieni swiat.











